Bractwo Pielgrzymkowe

Archiwum Bractwa

Wiara/Religia/Kościół

Rowery

Kultura i rozrywka

Traditio



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Piekarska pielgrzymkowa rowerowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jacek Pytel   
Niedziela, 26 Maj 2013 17:30

W piątek 17 maja cztery osoby: Grzegorz Kubica, Czesław Jochemczyk, Jacek Brom i niżej podpisany spotkało się na kosztowskim probostwie by założyć Międzyparafialny Klub Sportowo-Turystyczny. Pierwszy sprawdzian praktycznego funkcjonowania ?napatoczył? się już 25 maja, postanowiliśmy bowiem, że zorganizujemy ekipę, która pojedzie tego dnia na rowerach na pielgrzymkę stanową mężczyzn i młodzieńców do Piekar. Poniżej opis pielgrzymki.

Godzina 6:50 - pierwsi rowerzyści pojawiają się na przykościelnym parkingu. Nasz szafarz nadzwyczajny a od niedawna również kościelny Grzesiu Kubica czujnym okiem lustruje, kto jest a kogo nie ma. Organizatorzy spodziewali się nieco powyżej dziesięciu uczestników pielgrzymki, na razie tej dziesiątki jeszcze nie ma. Pojawiają się za to pierwsi parafianie na poranną Mszę Świętą.

Godzina 7:00 - jest kilkanaście osób, ale czekamy jeszcze na Jacka Broma, jednego ze współzałożycieli Międzyparafialnego Klubu. Pojawia się 10 minut później, możemy ruszać. Liczę wyjeżdżających, jest nas siedemnastu, w tym sporo młodzieży. Czyli sukces

Godzina 7:30 - przez boczne uliczki na Słupnej wjeżdżamy na Estakadę i na chwilę zatrzymujemy się przy charakterystycznym łączniku nad drogą. jedna osoba dołącza do naszej grupy, jedziemy dalej

Godzina 7:45 - przejeżdżamy przez Szopienice. Za Rynkiem paskudna droga, taka samo jak wcześniej po przejechaniu Rynku mysłowickiego (kocie łby, istna mordęga dla rowerzysty). na szczęście tylko niewielki kawałek drogi przypomina motocross

Godzina 8:00 - wjeżdżamy do Siemianowic. Prowadzący wybrał drogę najmniej uczęszczaną, w dużej części przez stary park z zameczkiem. Naprawdę nie takie te Siemianowice brzydkie jak się ogólnie sądzi. Wjeżdżamy na "krajówkę" Kraków - Olkusz - Bytom i dalej na Wrocław. Oczywiście to stara droga; z niej po chwili skręcamy w prawo i mijamy charakterystyczne pola uprawne (zwykle rośnie tu kapusta, teraz widać rzędy ziemniaków). Piekary witają pielgrzymów

Godzina 8:15 - przejeżdżamy przez Dąbrówkę Wielką z jej zwarta zabudową, potem Brzozowice i Brzeziny Śląskie, chyba najbardziej zaniedbaną dzielnicę Piekar. Każde miasto ma takie swoje getto: Katowice mają Załęże, Mysłowice Rymerę i Piosek, Nowy Jork - Bronx i Harlem. I tak można by wyliczać. W Brzezinach proboszczem przez kilka lat był znany wielu z nas ś.p ks. Tadek Fyrla, wikary na Krasowach w latach 1976 - 1979. Ale na horyzoncie już pojawiają się wieże piekarskiej bazyliki i kaplicy na wzgórzu. Staramy się tak manewrować, żeby ominąć tłumy zdążające na piekarskie wzgórze

Godzina 8:55 - poprzez cmentarz docieramy na miejsce zbiórki 100 tysięcy pielgrzymów. Wybraliśmy sąsiedztwo kaplicy po prawej stronie wzgórze, dość blisko ołtarza polowego; mimo to, praktycznie nie widzieliśmy ani koncelebransów, ani VIP-ów wśród których był Prezydent Polski Bronisław Komorowski. Kilku z nas udaje się na Rajski Plac by oczyścić sumienia przez najważniejszym punktem pielgrzymki, Mszą Świętą, która rozpoczyna się o 10:00. Ale wcześnie jak zwykle powitanie zaproszonych gości i pielgrzymów oraz "słowo wstępne" ordynariusza naszej archidiecezji ks. Abp. Wiktora Skworca. Porusza on wiele ważnych tematów, ale wszystkie oscylują wokół spraw związanych z rodziną; bowiem i wołanie o poszanowanie niedzieli jako dnia świętego, i apel o godność człowieka, i stwierdzenie że największe prawo do wychowania dzieci mają rodzice ale również poruszenie kwestii praw pracowników do godnego wynagrodzenia, wystarczającego do utrzymania rodziny. mszę Świętą sprawuje prymas Czech, kardynał Dominik Duka z Pragi. Czeski gość wygłasza również homilię w łamanym języku polskim, w której podkreśla ścisłe związki pomiędzy Czechami (szczególnie ich wschodnimi rejonami) a Śląskiem. Msza Święta kończy sie około 12:30. Przepychamy się pomiędzy tłumem pątników i ruszamy w drogę powrotną.

Po kilkunastu minutach Grzesiu Kubica zatrzymuje nasz "peleton", gdyż Jacek brom ma jakąś awarię roweru. Okazuje się, że tylne koło jest dość mocno "scentrowane"; radzimy zdjęcie tylnego hamulca, może jakoś dojedzie na Kosztowy. Po drodze zatrzymujemy się na Burowcu (dzielnica Szopienic) na lody. Tam informuję naszą ekipę o założeniu tydzień temu Międzyparafialnego Klubu Sportowo-Turystycznego oraz o zamierzeniach grupy zainteresowanej turystyką rowerową.

Bardzo silne tempo w drodze powrotnej mocno dało się we znaki kilku osobom, dlatego przed Brzezinką na parkingu koło Viessmana czekamy, aż grupa się połaczy. Wypada wjechać na Kosztowy tak, jak się z nich wyjechało.

Mój komentarz: niedzielna pielgrzymka rowerowa uświadomiła mi (ale chyba tez paru innym osobom) że wspaniale jest ruszyć czasem przysłowiowe "cztery litery" i nieco się poruszać. By nie skapcanieć na stare lata zarówno mięśnie jak i mózg człowieka potrzebują wysiłku, treningu. I taki trening mieliśmy właśnie w niedzielę. Jadąc do Piekar osobiście w kilku momentach "padałem na pysk" (ostatni raz taką trasę przebyłem chyba 20 lat temu), z powrotem już nie było tak źle, widać mięśnie porozciągały się co nieco. Dlatego powołanie do istnienia Międzyparafialnego Klubu Sportowo-Turystycznego (szerzej o inicjatywie w zakładce Międzyparafialny Klub) ma wielki sens, tak jak nasze kolejne planowane wypady rowerowe. Zachęcam i zapraszam do włączania się w planowanie przedsięwzięcia; na razie raczkujemy, ale może się "urodzić" naprawdę fajna rzecz. W zakładce (będzie gotowa jeszcze dzisiaj) będą wszelkie informacje na temat planowanych przedsięwzięć jak również pomysły osób zainteresowanych funkcjonowaniem Klubu.

Zdjęcia z pielgrzymki

Zmieniony: Niedziela, 21 Lipiec 2013 08:56
 

Statystyki

Odsłon : 893847

Goście na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 

Związek Górnośląski